Rekord?

Bale

Stało się. Największa saga transferowa tego lata, długością dorównująca „Nad Niemnem”, zakończona. Gareth Bale złożył podpis na, jak mniemam, pozłacanym papierze ze srebrnymi wykończeniami. To najdroższy autograf świata. Real za świstek papieru oznaczający, że ten zawodnik będzie grał dla nich musiał zapłacić… no właśnie, ile? Pod koniec lipca mówiło się o łamiącym rekord Cristiano Ronaldo transferze opiewającym na 105 milionów. Rzekomo oferta 95 i Morata została odrzucona. Potem mówiło się o 100 milionach i Coentrao. Plotek było mnóstwo. To co było pewne, to fakt, że Bale jest przeceniony. Transfermakrt wycenia go na 65 milionów euro, co i ja uważam za obiektywną sumę. Pamiętajmy, że Ronaldo kosztował krocie, 96 milionów euro, ale on był królem strzelców ligi angielskiej, nie będąc napastnikiem. Portugalczyk dostał Złota Piłkę przed transferem do Galacticos, a Bale nawet się o nią nie otarł. 91 milionów, które już zostały przelane do kasy Tottenhamu to suma z kosmosu. Nie biją one jeszcze rekordu, ale jeżeli odpowiednie czynniki zostaną spełnione cena Bale może osiągnąć równiutką setkę! Warto?

Jakiś czas temu pisałem, że Realowi brakuje napastnika. Deficyt typowej dziewiątki jest tam widoczny gołym okiem, tym bardziej po odejściu Igły. Obecność Bale’a sprawi, że na tej pozycji będzie mógł występować Ronaldo. Oczywiście, docelowo obaj mają szaleć na skrzydłach. Zapowiada się ostre spustoszenie. Wspomagani świetną medią puntą, Isco czy Ozilem wydają się nie do powstrzymania. Tylko w teorii. W rzeczywistości nie ma drużyny nie do powstrzymania, bo gdyby tak było Barcelona z Ibrahimoviciem i Messim wygrała by Ligę Mistrzów. Kiedy o Walijczyku usłyszał cały piłkarski świat? W 2010 Koguty mierzyły się z Interem w Lidze Mistrzów. Bale strzelił wtedy 3 gole mimo, że formalnie był ustawiony na lewej obronie, a jego drużyna grała w osłabieniu. Co mówią jego cyferki? W 146 meczach w Premier League zdobył dla Kogutów 42 bramki i przy 31 asystował. Zdecydowaną większość, bo 33 zdobył lewą nogą, ale nie tu kończą się jego umiejętności. Po 5 strzelił prawą i głową. Wcześniej był piłkarzem Southamptonu, z którego przeszedł za 7,5 miliona funtów, co w tamtym okresie, biorąc pod uwagę niesamowitą siłę brytyjskiego pieniądza, wynosiło jakieś 14 milionów euro. Jak ktoś się skupi to nawet bez kalkulatora można podliczyć, że Tottenham zarobił na nim 83,5 miliona euro. To, że już zdążył je roztrwonić,  jest inną bajką. Ostatnio po raz kolejny próbowałem się przekonać do Piotra Labogi oglądając mecz Realu z Betisem. Znowu byłem ogromnie zniesmaczony jego gadaniem i nie wytrzymałem do końca, ale to pominę. Ów komentator wspomniał tam, że Bale może grać na lewej obronie w Realu. Serio? Kto wydaje 91 milionów euro na obrońcę? Od kiedy małe dzieci krzyczą, że chcą być jakimś obrońcą. Zdarzają się jakieś niedobitki, bo nawet teraz na podwórku pośród tych wszystkich Messich, Neymarów i Torresów można usłyszeć: ” A ja jestem Thiago Silva!” To nadal szczątkowe przypadki, którymi już zajmuje się prokuratura. Wracając do tematu. Bale będzie w stu procentach ofensywnym zawodnikiem. Odnajdzie się?

Ja jestem pełen wątpliwości. Wytknąłem już różnice między transferami Ronaldo i Bale’a, że Portugalczyk przychodził jako uznana marka uznanego klubu, a Bale przychodzi jako gwiazda, która nic nie osiągnęła. To, że potrafi ciągnąć za sobą zespół i umie być jego liderem, już wiemy. Był o włos od bycia pierwszym człowiekiem, który w pojedynkę zakwalifikował się do Ligi Mistrzów. Historia pokazuje, że nie każdy Brytyjczyk radzi sobie w Realu. Przy czym Bekcham i McManman swoje zrobili, to już Owen i przede wszystkim Woodgate o swoich epizodach powinni zapomnieć. Warto też pamiętać, że 91 milionów nie wrzuca go od razu do pierwszego składu. Dobra, okej, może i wrzuca, ale na pewno w nim nie utrzymuje. Dwa słabsze mecze sprawią, że Ancelotti nie będzie się wahał zastąpić go kiś innym, a ma kim.  Przed Balem bardzo trudne wyzwanie. Musi spełnić pokładane, a są one ogromne. Gdyby skoczył z ich poziomu na ziemię, to zostałaby po nim tylko mokra plama. Czy da sobie radę? Dajmy mu pograć.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.